Kontrolerzy z orbity
Zdjęcia satelitarne, używane do kontroli unijnych dopłat wychwytują każdy fragment źle zmierzonego pola
Satelita to świetna broń przeciwko spryciarzom, którzy zawyżają wielkość uprawianych działek, żeby wyłudzić większe dopłaty z unijnych funduszy. Niestety - jak alarmują przedstawiciele izb rolniczych - ofiarami satelitarnej kontroli są także uczciwi rolnicy, którzy nie posiadają nowoczesnego sprzętu do pomiarów.
W tym roku Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa skontrolowała ponad 100 tyś. z 1,5 min przyjętych wniosków o dopłaty bezpośrednie. Średnio co dziesiąty rolnik dopuścił się nieprawidłowości - zawyżył powierzchnię działki lub wykorzystywał ją niezgodnie z deklaracją.
Drobiazgową kontrolę unijnych dopłat umożliwiają zdjęcia satelitarne, które agencja otrzymuje od unijnych instytucji badawczych. ARiMR zleca przetworzenie "surowych" zdjęć z satelity do postaci metrycznej. Potem na podstawie przetworzonych zdjęć satelitarnych (tzw. ortofotomapy) kontrolerzy sprawdzają, czy deklarowana we wniosku powierzchnia działki zgadza się z obrazem satelitarnym.
Dopuszczalny margines błędu wynosi 3 proc. powierzchni działki. W ocenie urzędników ARiMR jest mało prawdopodobne, by rolnik przez pomyłkę znacznie zawyżył wielkość upraw. Przedstawiciele izb rolniczych tłumaczą jednak, że większość rolników nie potrafi zmierzyć działek z satelitarną precyzją.
- Rolnicy nie wyłudzają doplat, po prostu nie maja odpowiedniego sprzętu do pomiarów. 90 proc. stwierdzonych przez agencję nieprawidłowości to drobne sprawy, które zostaną szybko umorzone - podkreśla Władysław Piasecki, wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.
Zdaniem Krajowej Rady Izb Rolniczych, Ministerstwo Rolnictwa powinno zabiegać o wprowadzenie okresu przejściowego, w którym polscy rolnicy mieliby większy margines błędu przy zgłaszaniu wniosków o dopłaty. Jak się bowiem okazuje, satelitarna weryfikacja pomiarów sprawia kłopoty nawet rolniczym elitom. Andrzej Sztore (PSL), przewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego, musi teraz tłumaczyć w prokuraturze, dlaczego informacje w jego wniosku o dopłaty nie pokrywają się wynikami kontroli ARiMR.
W Małopolsce pomiary działek sprawiają takie problemy, że izba rolnicza zastanawia się nad zakupem dla rolników urządzeń GPS, które ustalają położenie geograficzne według sygnału z amerykańskich satelitów wojskowych. Systemy nawigacji GPS - podobne do sprzętu używanego przez inspektorów ARiMR, do kontroli w terenie - miałyby być wypożyczane potrzebującym.
- Rolnicy z Malopolski i Podkarpacia są w wyjątkowo trudnej sytuacji z powodu bardzo dużego rozdrobnienia działek - tłumaczy Henryk Dankowiakowski, dyrektor Małopolskiej Izby Rolniczej. - Urzędnicy powinni bardziej liberalnie traktować nieprawidłowości.
Zdjęcia satelitarne wychwytują nie tylko zawyżanie powierzchni działek, ale też pozwalają ustalić obszary, które nie są wykorzystywane rolniczo, np. wypalone ścierniska lub świeżo zasadzony las. Dzięki temu kontrolerzy wiedzą, którzy rolnicy nielegalnie pobierają dopłaty do nieuprawianych działek.
ARiMR zamawia przede wszystkich zdjęcia satelitarne tych gmin, w których wcześniej wykryto nadużycia. Ogółem w ubiegłym roku agencja zwróciła się o zdjęcia dla obszaru 9700 km kw. Satelitarne obrazy są do ARiMR przesyłane za darmo, jednak agencja musi zapłacić z własnych środków za ich przetworzenie do postaci metrycznej. Koszty takiej operacji sięgają kilkuset tysięcy złotych rocznie.
Zdjęcia z satelity wykorzystywane są tylko do części kontroli ARiMR; pozostałe prowadzone są w terenie przez inspektorów wyposażonych w GPS. Rolnicy, u których kontrole ARiMR wypadły niepomyślnie, mogą składać wnioski o dopłaty następnych latach. W zależności od skali nieprawidłowości grożą im jednak sankcje - obniżenie płatności, grzywna, lub nawet kara za oszustwo.
Dodaj do Google+:
Autor: trisom
Panie Bogdanie, chcąc ustosunkować się do Pańskiej wypowiedzi, muszę w pełni się z nią zgodzić a następnie w całości skrytykować. Zgadzam się że osoby kontrolujące wielokrotnie nie mają pojęcia o robocie, mają sprzęt i nie wiedza jak go używać, mają wytyczne w instrukcji a nie wiedzą jak się do nich stosować. Pracownikami tych firm, jak Pan słusznie zauważył, są w większości studenci (geodezji, rolnictwa i pochodnych) którzy często bez odpowiedniego przeszkolenia wychodzą "w pola". Jednak śmiem twierdzić że taki student znacznie szybciej zrozumie obsługę GPS'ów i procedury niż "stary" geodeta z 20 letnim doświadczeniem który nomen omen nie odróżni prosa od sorga. Dlatego firmy stawiają na młodych... raz, drugi się pomyli za trzecim będzie umiał. Co do umiejętności wyznczania granic działek to przy obecnych technologiach, używanych programach i dzięki podkładom ewidencyjnym załadowanym do GPS'a kontroler jest w stanie lepiej określić granicę działki od rolnika. Brzmi to absurdalnie ale rolnik używa wiedzy praktycznej a kontroler "papierkowej" (urzędniczej) i niestety ta papierkowa ma przewagę. Co do sprzętu to prawdą jest że większość firm używa wątpliwej klasy sprzętu ale nawet takim przy dobrych warunkach można określić granicę z dokładnością do +/-2m Od 2010 roku firmy będą zmuszone do używania certyfikowanego sprzętu przez ARiMR... co się zmieni? Pewnie tylko to że sprzęt którego do tej pory używali będzie miał "papierek" na dokładność rzędu 1,25m. a szkolenia pracowników jak co roku... będą wątpliwe. Co do istoty kontroli to jako osoba pracująca w tej branży kilka lat na wszystkich stanowiskach doszedłem do wniosku że prawdziwych rolników (tacy którzy żyją z uprawy ziemi) dotykają kary przez ich własne zaniedbanie i brak wiedzy. Natomiast najciekawsze przypadki wyłudzeń zdarzają się u właścicieli ziemskich nie mających pojęcia o rolnictwie. Problem w tym że "i las łąką być może gdy się go dobrze zaorze" więc ostatecznie nierolnicy pieniądze dostają a rolnicy potulnie akceptują kary. Panie Bogdanie - skoro kontrola przebiegła pomyślnie to nie ma problemu a jeżeli były jakieś sankcje polecam wynajęcie osoby która takie kontrole przeprowadzała w poprzednich latach - najlepiej z doświadczeniem 2-3 letnim. 90% kontroli można podważyć ze względu na nieprecyzyjnie zapisy instrukcji. A doświadczony kontroler znajdzie wyjście z każdej sytuacji - nawet z najbardziej beznadziejnych