Znowu się ktoś zgubił przez GPS
Media co jakiś czas raczą nas informacjami o tym, że ktoś się zgubił tylko i wyłącznie dlatego, że używał nawigacji GPS.
Tak jest i tym razem. Serwis policyjni.pl opisuje przypadek pewnej kobiety, która jadąc z Warszawy do Radomia, wjechała gdzieś w las w okolicach Białobrzegów. W nocy zadzwoniła po pomoc na policję. Policjanci wyruszyli w teren szukać zagubionej kobiety. Na podstawie rozmowy telefonicznej, udało im się zawężyć teren poszukiwań i w końcu szczęśliwie wyprowadzono zakopane auto na drogę.
Jednak ja nie o tym. Nie dziwi mnie już kolejny fakt, ślepego zaufania nawigacji GPS, bo to się zdarza i zdarzać będzie. Są osoby, które będą się słuchać wskazówek, a błędy w nawigowaniu będą występować. Miejmy jedynie nadzieję, że coraz rzadziej.
Dziwi mnie jedynie fakt, że skoro kobieta zgłosiła taki, a nie inny przypadek, dyspozytor pod numerem 112, nie polecił odczytać koordynatów z GPS, by jak najszybciej i bezbłędnie dotrzeć do zagubionej. Taka interwencja byłaby o wiele szybsza i zaoszczędziła funkcjonariuszom trudów przeszukiwania terenu w nocy.
O ile w tym przypadku to nie miało wielkiego znaczenia, mogłoby mieć, gdyby w owym zakopanym samochodzie zagrożone było ludzkie życie. Wówczas każda sekunda byłaby cenna.
Zatem może wraz z postępem technologicznym, należałoby pomyśleć o przeszkoleniu dyspozytorów pod numerem 112. Przynajmniej do czasu, aż każdy numer telefonu będzie automatycznie i dokładnie lokalizowany...
Dodaj do Google+:
