TomTom przekazuje dane policji i przeprasza za to
Wszystko zaczęło się niewinnie. TomTom chciał po prostu podreperować nieco swoje przychody i postanowił podzielić się posiadanymi przez siebie informacjami o ruchu z innym podmiotem, który był gotów za to zapłacić. Taka praktyka jest na rynku dość powszechna, gdyż dane o ruchu stanowią cenną wskazówkę między innymi przy planowaniu tras. W tym jednak przypadku partnerem firmy TomTom okazała się … policja! Przypadki współpracy w branży z policją są nawet w naszym kraju dość częste i chwalebne, jak choćby akcja związana z przejściami dla pieszych przy szkołach. Tu jednak chodziło o coś więcej. Co prawda dane przekazane policji przez firmę TomTom były anonimowe, ale dzisiaj nawet dziecko wie, że wiele rzeczy w sieci wycieka lub jest wykradane. I nie są to tak banalne informacje jak to, że Malinowski jechał autostradą 160 km/h i przekroczył prędkość o 20 km. Nie jest to godne pochwały, ale nikomu nic się nie stało i nie było to specjalnie niebezpieczne zważywszy, że w Niemczech nie ma często ograniczenia prędkości na autostradach w ogóle. Sony ostatnio zostało „ograbione” z pokaźnej liczby poufnych numerów kart kredytowych, a to już poważne zagrożenie powszechnej kradzieży pieniędzy. TomTom zdaje się nie wziął pod uwagę szerszego kontekstu sprawy. Na szczęście połapano się i przeproszono.
Na domiar złego parę dni później na moją skrzynkę przyszedł eMail z firmy TomTom pod dość dziwnym tytułem: „Ostatnie upomnienie …”:
Nie wiem dlaczego w międzynarodowych korporacjach nie zatrudnia się natywnych i znających rynek fachowców. Czyżby ktoś nie rozróżniał upomnienia od przypomnienia? Szczególnie po takiej aferze powinni być wyczuleni. Wspomniana firma Sony strzeliła sobie jednak bardziej celnie w stopę pisząc w eMailu wyjaśniającym aferę z kartami kredytowymi, że „pracują na okrągły zegar”. Z czego jasno wynika, że w Sony normalnie mają zegary inne niż okrągłe, tylko na czas kryzysu zmieniają tarcze :)
Dodaj do Google+:
